JAK ŻYJE SIĘ W GÓRACH?

Nowe państwo, nowe miejsce, nowi ludzie, nowy język. Pojechałam totalnie w ciemno. Z polecenia znajomej z Ibizy, która była moim stałym gościem przy barze.  Nie znając totalnie nikogo ani języka niemieckiego, wyruszyłam na kolejny sezon, tym razem zimowy. Marzyło mi się mieszkanie w górach, więc ahoj przygodo!

Jak odnaleźć się w tym wszystkim?

Przede wszystkim trzeba dać sobie czas. Wszystko trzeba zbudować od początku. Początki nigdy nie są łatwe. Zawsze znajdzie się coś, co będzie nam przeszkadzać bądź drażnić. Coś, co będzie po prostu inne niż to, do czego jesteśmy przyzwyczajeni. Ja przyjechałam tutaj z nastawieniem, by wykorzystać jak najlepiej warunki życia w górach, nauczyć się lepiej jeździć na desce, poznać nowych ludzi, nowy kraj, podróżować i dobrze spędzić czas.

Więc jak mieszka mi się w górach?

Zacznijmy od mojego ulubionego tematu, pogody. Przyjechałam 5 grudnia. Było jeszcze zielono. Myślałam sobie, no mam szczęście, góry zimą bez śniegu. Pierwsze moje spacery po górskich szlakach tętniły jesienią.

Od końca grudnia do połowy stycznia padał praktycznie codziennie śnieg. Przez ponad dwa tygodnie mieliśmy zagrożenie lawinowe czwartego stopnia. Później przez kilka dni piąty stopień zagrożenia. Zrobiło się dosyć niebezpiecznie, więc górskie wycieczki ograniczone są do minimum. Co by tu gadać, trafiłam do krainy śniegu! Słońce póki co jest rzadko spotykanym gościem, ale przynajmniej doceniłam jego siłę! Zapewne jego brak wpływa na ogólną aurą, która tutaj panuje. Ludzie są ospali i zmęczeni. Za to jak bosko się tutaj śpi! Górskie powietrze jest PRZECUDOWNE!! Dodać można, że ani razu nie było mi tutaj zimno! Sprzęt zimowy zdaje testy!

Kolejną lekcją doceniania jest posiadanie własnego środka transportu. Oczywiście kocham chodzić po górach, ale czasami w takim zwykłym życiu, posiadanie samochodu wiele ułatwia. Pozbyłam się więc pewnego rodzaju komfortu ze swojego życia.

Otóż najbliższy i jedyny sklep w mojej wiosce jest 700 m pod górkę, więc za każdym razem wyjście do sklepu to mała wyprawa. Kolejny sklep jest dopiero 4 km dalej. Mogę stwierdzić, że tym razem to na prawdę mnie wywiało na wiochę :).

Oczywiście można posługiwać się komunikacją miejską, czyli autobusy które kursują co pół godziny, ale osobiście używam tylko wtedy, kiedy wyruszam na wycieczki. Na dalsze wyprawy można również przetransportowywać pociągiem, który ZAWSZE jest na czas :)! Więc jak na Ibizie robiłam dużo kilometrów na skuterze, tak tutaj biję rekordy pieszych wycieczek.

Praca.

Wielki plus pracy w Austrii jest taki, że całą papierologią zajmuje się pracodawca, a Ty musisz tylko podpisać kontrakt. Mieszkanie, w większości miejsc gastronomicznych, w górach, jest również po stronie pracodawcy. Że tak powiem, przyjeżdżasz na „gotowe”. Pracuje się ciężko, mimo wszystko to 10 godzin pracy fizycznej. Na początku muszę przyznać, że bardziej byłam zmęczona psychicznie. Wpadłam w gorący sezon, panowało bardzo dużo stresu wśród ludzi, moim zdaniem niepotrzebnego. Chcąc nie chcąc, stres przekłada się na innych. Dobrze, że na Ibizie naładowałam swoje baterie i pozytywne nastawienie, bo inaczej bym chyba nie dała rady.

Austria to też inny styl pracy barmanów. Jednak koktajlowo robię tu wielki krok wstecz, poziom barmański mogłabym porównać do swoich początków, czyli barmaństwo w Polsce 7 lat temu. Królują syropy monin, koktajle warstwowe, niektórzy nie mają bladego pojęcia na temat koktajli. Rewolucja barmańska jeszcze tutaj nie dotarła. Mam niecny plan, by jednak pomóc w rozwoju koktajlowym tego miejsca, gdyż ma ono wielki potencjał. Zobaczymy czy mi się to uda i czy będą wspólne chęci do zmian. Bez tego ani rusz.

Ludzie.

Pracowników jest ponad stu. Sporo nas. Ludzie są w przeróżnym wieku, z różnych państw i wykonują wszelakie prace. Przeważają Austriacy i Niemcy, jest trochę pracowników z Węgier, Chorwacji, Włoch, Indii, Anglii. Jeśli mam być szczera to nie czuje komfortowo w towarzystwie Austriaków i Niemców. Nie należą do otwartych osób, są strasznie sfokusowani na pracę i pieniądze. Sporo tu sztuczności i braku zadowolenia z życia. Oczywiście, nie można wrzucać wszystkich do jednego worka, bo znajdują się wspaniałe wyjątki. Budują się nowe przyjaźnie. Tak jak na Ibizie pod swoje skrzydła przyjął mnie Papa Radek, tak tutaj zaopiekował się mną Leo. Pewnie dlatego, że jest pół Brazylijczykiem i pół Austriakiem. Nie spotkałam się z taką formą gościnności! To cudowne, że spotykam takich ludzi, którzy nie znając drugiej osoby, są chętni do pomocy! Od takich ludzi trzeba się uczyć. Bratnie dusze odnajduję również z Chorwacji, ale to zapewne nasze słowiańskie korzenie i podobne podejście do życia. Wzajemnie odwiedzamy się w swoich mieszkaniach, wspólnie gotujemy, odpoczywamy, gramy w ping ponga. Takie trochę kolonie, na których zarabia się pieniądze.

Odczucia.

Jestem totalnie wdzięczna za to czego doświadczam. Natura jest tutaj przecudowna. Cieszę się jednak na myśl o zakończeniu sezonu. Mimo, że zarabiam tutaj bardzo dobre pieniądze, mam świetne warunki do życia to,  czuję się tutaj nieswojo. Ludzie tworzą miejsca, a mi ten klimat po prostu nie odpowiada. Poza tym Ibiza zawyżyła poprzeczkę. Na pewno, na klimat wpływa też brak znajomości języka niemieckiego, przez co też czuję się obco. Co prawda potrafię już przyjąć zamówienie po niemiecku, zapytać co słychać, powiedzieć parę zdań o sobie. Wiadomo, dużo gości mówi po angielsku, ale czasami po prostu źle się czuję sama z faktem, że nie rozumiem co ktoś do mnie mówi i muszę prosić o pomoc. Coś mi się wydaje, że góry to będzie miejsce do którego będę jeździć na wakacje, a może trzeba zmienić państwo? Doceniam chwile, podróżuję, jeżdzę na desce, sankach, lepię bałwany, korzystam w pełni i wracam. Wracam na Ibizę od czerwca. Tęsknie za tą wyspą i ludźmi. Trzeba będzie po raz kolejny nazbierać energii na kolejną wyprawę…

Ściskam Was gorąco z przepięknej krainy śniegu!

Barmaid Traveler

 

1 Comments

  1. Bardzo fajnie się Ciebie czyta, Twoje przygody i styl życia. Szkoda że tak rzadko wpisy, ale rozumiem że to z braku czasu.
    Pozdrawiam serdecznie i powodzenia

Leave a Comment