IBIZA – WYOBRAŻENIA VS RZECZYWITOŚĆ

Myślisz Ibiza – mówisz impreza. Wielu, jeśli nie większość z nas, wyobraża sobie Ibizę jako wyspę, na której ludzie pod wpływem przeróżnych narkotyków melanżują od rana do nocy przy dźwiękach elektronicznej muzyki. Potoczne wyobrażenie to także zatłoczone plaże wypełnione pięknymi ludźmi z grubymi portfelami i żar lejący się z nieba. Obraz właśnie takiej Ibizy widziałam w swojej głowie przed przyjazdem tutaj.

A jak jest naprawdę?

Sezon wakacyjny już w pełni, a za mną połowa mojego pobytu. Przejechałam już ponad 3 tysiące kilometrów na skuterze, zwiedziłam ponad 30 plaż, odkryłam kilka tajemniczych miejsc, wjechałam na najwyższy szczyt wyspy, tupałam nóżką na kilku imprezach, a przede wszystkim – poznałam ludzi z przeróżnych zakątków świata, a każdy z nich to osobna, przepiękna historia.. Wydaje mi się, że po tym wszystkim mogę już powiedzieć nieco więcej na temat tego magicznego miejsca.

Pierwsze, co chciałabym zdementować, to mylne wrażenie na temat tej wyspy. Oczywiście – jest to miejsce, które słynie z najlepszych klubów z muzyką elektroniczną na świecie. Mnie osobiście wydawało się, że imprezy na plaży trwają tutaj do białego rana. Jednak od 2006 roku sporo się w tej kwestii na Ibizie zmieniło. Na świeżym powietrzu muzykę można grać tylko do północy. Z punktu widzenia mieszkańców jest to bardzo dobre, bo sezon nie jest dla nich aż tak męczący. Kluby otwierają się natomiast o północy i zamykają o 6 rano. Słyszałam liczne opowieści o słynnej plaży Playa d’en Bossa i o wielkich imprezach, które trwały tam cały dzień i całą noc. Jedna djka, jeden bar i mnóstwo ludzi dookoła, a potem afterparty, odbywające się w tajemniczych miejscach -żeby się na nie dostać trzeba było mieć mapę, którą ludzie wzajemnie sobie przerysowywali. Krążą wręcz legendy o imprezach, na których wszyscy bez wyjątków przygotowywali specjalne stroje, a także o koktajlach w postaci ponczu z dodatkiem ekstazy, które rozdawane były wszystkim gościom. Tak było kiedyś.

Nie wiem jak wam, ale mnie wydawało się, że kluby tutaj są usytuowane w jednym miejscu, blisko siebie. Jest za to wręcz odwrotnie! Beach bary i kluby porozrzucane są po całej wyspie, dlatego warto wybrać sobie odpowiedni środek transportu. Na jakimś forum podróżniczym przeczytałam, że Ibizę można zwiedzić spacerując. Może i da się, ale nie polecam tego rozwiązania. Na drogach jest spory ruch, a wyspa mimo wszystko ma 571 km2. Taksówki są, ale często trzeba długo czekać na jej przyjazd. Ja osobiście nigdy nie korzystałam, ale jeśli już zdecydujecie się na tę opcję, to zawsze pamiętajcie o tym, by nie dać się wrobić i zamówić pojazd z legalnego źródła. Przestrogą niech będzie dla Was przypadek moich znajomych, którzy za przejechanie z lotniska do miejscowości oddalonej o ok. 25 km zapłacili 100€, podczas gdy regularna cena na tej trasie to pomiędzy 40-60€. Pamiętajcie, żeby dopilnować czy kierowca włączył licznik i upewnić się jaka jest cena przejazdu zanim ruszycie…

Naćpani i pijani imprezowicze? To kolejny dyskusyjny mit. Zacznijmy od faktu, że ani razu nie widziałam tutaj awantury czy bójki – choć te, jak wiadomo, mogą przytrafić się wszędzie. To, że ludzie zażywają narkotyki totalnie nie jest mi obce. W Polsce widziałam naprawdę dużo sytuacji przy barze. Wykręcone twarze, awantury, krzyki, szukanie zaczepki… Tutaj ludzie naprawdę żyją muzyką, tańcem, i widać znaczną różnicę w podejściu do imprezowania. Okej, może inna sytuacja dzieje się w Sant Antonio, które jest miejscem gdzie 90% turystów stanowią turyści z Anglii, a to jak się bawią wszyscy dobrze wiemy. Z nowości klubowych odwiedziłam słynną Pache, klub istniejący od 1982 roku. Poznałam też wspaniałe miejsce – Las Dalias, pełne lokalnej społeczności, gdzie możesz bawić się wśród współczesnych hippisów.

Czy jest tu drogo? To wszystko zależy od zasobności Twojego portfela. Wydaje mi się, że ceny tutaj stanowią pewnego rodzaju selekcję. Lunch kosztuje około 25€, kawa 2-3€, piwo 2-3€. Wyjście na kolacje z winem to koszt ok. 50-70€. Koktajle kosztują ok. 12€. Można również gotować w domu i robić zakupy w supermarketach, gdzie ceny są znacznie niższe. Jeśli wybieracie się na dłużej, tak jak ja, to bardzo polecam tą opcję – przy codziennym stołowaniu się na mieście pewnie szybko bym zbankrutowała. Alkohol w klubach? To też moim zdaniem pewnego rodzaju selekcja. Nie dość, że bilet wstępu to przeważnie koszt 50€ to i ceny samych napojów są dość wygórowane, odnosząc się choćby do cen w polskich klubach. Średni koszt dużego piwa to ok. 11€, shota wódki – 8€ wody – 8€. Z początku poziom cen tutaj może być dla (w dużym cudzysłowie) przeciętnego Kowalskiego mocno zaskakujący. Ja już się do nich przyzwyczaiłam i nie przyprawiają mnie o ból głowy, jeśli jednak planujesz swój urlop właśnie tutaj i przeliczasz ceny na złotówki, porządnie przemyśl i zabezpiecz sobie kwestie finansowe, żeby nie przeżyć nieprzyjemnego zderzenia z wyspiarskim cennikiem 🙂

Zauważalna jest też obecność wielu naprawdę bogatych ludzi -wystarczy przejść się po porcie i zobaczyć, jakimi jachtami parkują. Ceny hoteli naprawdę są wysokie – żeby w szczycie sezonu wynająć pokój trzeba wydać minimum 150€ za nocleg. Najtańszą opcją są pola namiotowe w Chiringanie – 37€ za 2 osoby, w co wliczone jest też miejsce parkingowe dla samochodu. Co ważne – trzeba tam jednak posiadać swój materac do spania. Bogactwo widać również po rachunkach w restauracjach – na niektórych z nich można znaleźć naprawdę astronomiczne kwoty rzędu 10 000€ na kolację. Gdy pracowałam w Sopocie, to maksymalna kwota w klubie za rachunek wynosiła ok. 20 000 zł. Można by rzec -tacy to mają życie! Pytanie tylko – ilu z nich jest naprawdę szczęśliwych? W końcu mądrość ludowa głosi, że przecież pieniądze szczęścia nie dają… Dla zmartwionych kosztami życia na Ibizie, na szczęście po sezonie, jak wszędzie ceny spadają w dół!

Plaże wypchane po brzegi? Trzeba się z tym liczyć, sezon wakacyjny jest w pełni. . W odróżnieniu od polskich plaż, zamiast parawanów widoczne są parasole, ale tak jak i u nas na plaży można spotkać panów sprzedających zimne piwko, ale też pokrojone świeże owoce, okulary, stroje plażowe w zasadzie wszystko, co można spotkać na typowo kurortowych straganach. Bałam się, że w sezonie nie znajdę oazy spokoju na plaży, ale na szczęście i to jest możliwe! Wystarczy trochę zboczyć z głównej drogi, a można odkryć naprawdę przepiękne, a przede wszystkim bezludne i spokojne krajobrazy.

Stoję z boku i przyglądam się temu wszystkiemu. Ibiza od początku pokazała mi się z tej pięknej strony. Nie musisz być miłośnikiem techno i muzyki elektronicznej, żeby spędzić tutaj przepiękne wakacje. Każdy znajdzie coś dla siebie, tego jestem pewna. To, że jest tu naprawdę różnorodnie, ciekawie i pięknie – mam nadzieję udało mi się przekazać w poprzednich wpisach, a jeszcze sporo przede mną!

Wysyłam mnóstwo pozytywnych wibracji,

Barmaid Traveler

3 Comments

  1. Co to znaczy, że „ceny tutaj stanowią pewnego rodzaju selekcję”? Jak ceny mogą stanowić selekcję? Znasz w ogóle znaczenie tego słowa?
    SJP:
    selekcja
    1. dobór przez eliminację tych, które nie spełniają określonych warunków; wybór;
    2. w biologii: naturalny lub sztuczny dobór roślin lub zwierząt do rozmnażania

    1. Chodziło mi raczej o skrót myślowy, że nie każdego będzie stać by korzystać z tego wszystkiego co ma do zaoferowania wyspa. Mimo wszystko dziękuję za zawrócenie uwagi. Pozdrawiam serdecznie 🙂

    2. Punkt 1 . Nie musisz być kurewsko bogaty żeby pokazać że na wszystko Cię stać. Chcesz tego , ja też. Dziękuje

Leave a Comment